| |
Biografia Zbigniewa Kresowatego realizuje scenariusz typowy dla
pokolenia uwikłanego w naznaczoną milczeniem i szeptem grę ze
znaczeniami , czytelnikami i warunkami historycznymi , które prowadziły
do politycznych uwikłań albo (i) skazywały twórcę na błąkanie się w
poszukiwaniu miejsc, dróg i sensów aktywności artystycznej . Poeta i
malarz wrocławski najpierw publikował w "drugim obiegu" literackim , a
począwszy od przełomowego dla kultury polskiej roku 1987, zaczął wydawać
tomiki poetyckie, ilustrowane własnymi grafikami. Ostatni z nich wydany
w 1999 roku pt. Są oblicza i anioły – podsumowuje poetycką młodość
wszechstronnego i niebanalnie myślącego artysty... Upłynęła ona , jak
zdradza Kresowaty , "na zapomnianym jeziorze / na głębinach zapomnianych
luster" (str.37). To prawda, o kulturze i myśli polskiej wielu chciało
wtedy zapomnieć. A anioły Kresowatego grały tymczasem w przedziwnej
orkiestrze swoje własne "łabędzie jezioro", raz po raz schodząc na
ziemię , tonąc w niej lub odpływając w spokrewnione w wodę niebo.
Mówiący podmiot tych wierszy często płynie , przywołuje na pamięć morska
podróż, albo wspomina mity naszej cywilizacji związane z wędrówkami
starogreckich żeglarzy. Liczne aluzje i symbole mitologiczne ożywają
obraz podróży i nadają jej nowe znaczenie. Wędrówka Odysa będzie dla
czytelnika wciąż fascynująca, choć on sam może czuć się zniecierpliwiony
lub wyeksploatowany przez kilkanaście wieków krążenia po wielkich
nieskończonych morzach. A morza są podobne do wierszy. W nich także
można się zatopić, a raczej – będąc wytrawnym żeglarzem - zagubić się na
własne życzenie. Czymże innym , jak nie błądzeniem ,jest niespokojna
miłość? Niekiedy tylko, kiedy opadną fale , rodzi się wątpliwość , czy
dopłynie się do celu. Tutaj współczesny Odys często wątpi . Odradza się
w dziesiątkach postaci i miejsc. Jego przymusowej włóczęgi nie
zakreślają granice morza. Pojawi się na przykład w Wenecji i tam w
starych domach odnajdzie tożsamość losu cyt. :
te domy gotowe do wiecznej podróży
czekają pochylone nad wodą
rozmarzyły się na dobre wokół inne
domy pełne czasu z dużymi oczami
patrzące w pamiętnik mój i twój
("Wenecjada" , str.33)
I kiedy poeta przesiada się do łodzi Odysa, czytelnikowi zdaje się
czasem, że to z Charonem odbywa się ta bezkresna przejażdżka podczas
której zacierają się różnice między miłością a śmiercią , biernością a
aktywnością. Tylko sam król Itaki traci jakby spryt – może w podróży
przez wieki nauczył się, że to nie wystarczy, aby zdobywać miasta?
Upodobnił się do zbłąkanego Telemacha...
Ależ tak – zdaje się mówić poeta – to wszystko może się zdarzyć, jeśli
przyjmiemy prawdę oczywistą : żyjemy na scenie wielkiego teatru ,
obojętnie jak go ktoś nazwie, ziemią czy morzem, planetą czy kosmosem.
Nie ma więc małych scen, skoro wszystko nieustannie się zmienia, a z
pesymizmem Norwida jako autora "Marionetek" łatwo polemizować :
(...) nie nudziłem się
na scenie tak małej
bo umierał król
i zaraz odżył
jak Jagon w Otellu ("powiem kiedyś" , str.36)
Jakże krzepiąco brzmią te słowa na tle ponurych wyznań dzisiejszych
poetów , którzy nadużywają póz "przeklętych", nie bardzo nawet
rozumiejąc swych poprzedników w tej roli. Lepiej czuć się królem choćby
małej wysepki – jej nazwa nikomu nic nie mówi , a i na mapie oceanu
trudno znaleźć takie maleństwo- i ku niej żeglować , a może spełni się
choć część miłosnych życzeń. O to Odyseusz się nie obawia , Penelopa –
kobieta i sztuka w jednej osobie – czekać nań będą i spełnią się we
właściwej chwili. Będą jej sprzyjać stworzone piórkiem grafika biało –
czarne anioły , także przekonane o mistycznym charakterze miłosnego aktu
:
koń to taki duży potulny anioł
który stoi nad kobietą miłości
kobieta jest jego ogniem i
kąpie się w nim swoimi różami
swoimi płatkami z tych róż
które jej przyniósł już
w tamtym nawiedzeniu
i swoimi mistycznymi skrzydłami
nad nią położył w gwiezdną noc
(" Koń" , str. 42 )
Takie oto istoty zapraszają do podróży w arce Zbigniewa Kresowatego. I
choć przedstawia on swój świat piórkiem, brak krzyczących barw do tej
wyprawy nie zniechęca , przeciwnie – skłania , by zajrzeć odważnie w
jedyne oko Cyklopa, jeśli pojawi się on w pieczarze półsennej wyobraźni.
Bożena Budzińska - Gdańsk
|
|